... (18-12-2011)

... Sijah rozprostował ramiona. Kosa niczym przedłużenie jego prawej ręki zatoczyła łuk i zatrzymała się za jego plecami. Zapomniał o bólu, skupił się na napiętych mięśniach i wyrównał oddech. Czas zwolnił. Widział jak upiorzyca zbliża się do niego, wyczuwał teraz każde drgnienie powietrza, każdy ruch jej sukni, potrafił przewidzieć co zrobi, wiedział, że spodziewała się obrony. Zaatakował. Ugiął lekko kolana i skoczył do przodu wykonując piruet. Czarne ostrze podążyło za nim przecinając powietrze z ogromną siłą i szybkością, wykonując niemal pełny krąg. Kobieta ledwo zdążyła odskoczyć. Na jej twarzy odbiło się zdziwienie natychmiast zastąpione grymasem bólu, kiedy Anioł nie wiadomo jak znajdując się tuż przed nią, wymierzył potężny cios w brzuch. Siła uderzenia rzuciła nią o ścianę. Wiedziała już, że nie powinna z nim igrać. Sijah nie dał jej nawet czasu na zrozumienie swojej pomyłki. Zanim zdążyła upaść po odbiciu od kamiennego muru już stał przy niej przyciskając dłoń do jej twarzy i z całej siły uderzył jej głową o ścianę. Raz, drugi, przy trzecim poczuł jak jej potylica pęka. Puścił ją, pozwalając upaść na ziemię. Na brudnych kamieniach pozostał krwawy rozbryzg w miejscu o które rozwalił jej głowę. Anioł cofnął się na odległość drzewca. Krótki zamach i błyskawiczny atak powinien pozbawić ją głowy, ale wtedy przez ułamek sekundy dostrzegł czerwony błysk w jej zimnych oczach. Przekrzywiła głowę unikając ostrza, które przecięło jedynie kilka czarnych kosmyków. Ułamek sekundy później już atakowała. Z przeszywającym krzykiem rzuciła się na mężczyznę zamierzając rozszarpać mu gardło długimi, zakrzywionymi szponami. Anioł zdążył się cofnąć, ale i tak na policzku zalśniło złoto jego krwi. Cofnął się jeszcze, chcąc zaatakować kosą, ale upiorzyca nie zamierzała mu na to pozwolić. Była równie szybka jak on i nie dawała się już tak łatwo zaskoczyć jak na początku. Kolejne ciosy pazurów rozrywały jego ciało. Czarne, runiczne ostrze kosy świszczało tnąc jednak tylko powietrze albo krzesząc iskry o kamienne mury. Upiorzyca cały czas była zbyt blisko, cały czas atakowała nie dając mu szans na wyprowadzenia celnego ciosu. Musiał zakończyć to inaczej. Zaczekał na odpowiedni moment, gdy na sekundę opuściła gardę. Kosa nagle znikła, rozpostarł skrzydła na tyle na ile pozwalał mu strop lochów. Chwycił ją za prawe ramię i przyciągnął do siebie po czym przesłonił skrzydłami zamykając ich w czymś na kształt kokonu. Kobieta, zupełnie zdezorientowana, nawet nie stawiała oporu kiedy przycisnął swoje usta do jej zimnych, sinych warg. Zamknęła oczy w momencie ekstazy. Rozkoszowała się tą chwilą tak jakby znów żyła, jakby jej serce znów delikatnie zabiło… A potem bezwładne ciało opadło w jego ramiona. Pocałunek Anioła Śmierci.


Dodaj komentarz | Zobacz komentarze (1)


>> STRONY <<
1





To co było
listopad 2011
grudzień 2011
styczeń 2012
luty 2012
marzec 2012
kwiecień 2012
maj 2012
czerwiec 2012
lipiec 2012
sierpień 2012
wrzesień 2012
październik 2012
listopad 2012
grudzień 2012
styczeń 2013
luty 2013
marzec 2013
kwiecień 2013
maj 2013
czerwiec 2013
lipiec 2013
sierpień 2013
wrzesień 2013
październik 2013
listopad 2013
grudzień 2013
styczeń 2014
luty 2014
marzec 2014
kwiecień 2014
maj 2014
czerwiec 2014
lipiec 2014
sierpień 2014
wrzesień 2014
październik 2014
listopad 2014
grudzień 2014
styczeń 2015
luty 2015
marzec 2015
kwiecień 2015
maj 2015
czerwiec 2015
lipiec 2015
sierpień 2015
wrzesień 2015
październik 2015
listopad 2015
grudzień 2015
styczeń 2016
luty 2016
marzec 2016
kwiecień 2016
maj 2016
czerwiec 2016
lipiec 2016
sierpień 2016
wrzesień 2016
październik 2016
listopad 2016
grudzień 2016
styczeń 2017
luty 2017
marzec 2017
kwiecień 2017
maj 2017
czerwiec 2017
lipiec 2017